Najczęściej zadawane pytania (201) Ortografia (483) Interpunkcja (164) Wymowa (64) Znaczenie (183) Etymologia (267) Historia języka (21) Składnia (264) Słowotwórstwo (111) Odmiana (277) Frazeologia (112) Poprawność komunikacyjna (201) Nazwy własne (328) Wyrazy obce (66) Różne (145) Wszystkie tematy (2686)
w:
Uwaga! Można wybrać dział!
Ortografia2015-03-01
Kiedy można napisać Wschód wielką literą?
Wielką litera piszemy Wschód, gdy mamy na myśli obszar geograficzno-kulturowy, kraje Orientu, czyli leżące w południowej i wschodniej Azji, jak Indie, Chiny, Japonia. Kraje ta nazywa się także Dalekim Wschodem, w odróżnieniu Bliskiego Wschodu, do którego należą kraje południowo-zachodniej Azji i północno-wschodniej Afryki, np. Arabia Saudyjska, Irak, Iran, Izrael, Syria, Turcja, Egipt, Sudan.
Istnieje także drugie znaczenie nazwy Wschód – byłe kraje komunistyczne na obszarze wschodniej, południowej i środkowej Europy. Dla nazwania krajów Europy Zachodniej, Stanów Zjednoczonych i Kanady ujmowanych jako całość kulturowa i polityczna używa się określenia Zachód pisanego wielką literą.
Jeśli natomiast mówimy o wschodzie czy zachodzie jako o stronach świata, używamy małych liter.
Katarzyna Wyrwas

Składnia2015-03-01
USA zaproponowały czy zaproponowało?
Skrótowiec USA, powstały od angielskiej nazwy United States of America, w polskim przekładzie oznacza Stany Zjednoczone Ameryki, występuje zatem – jak człon główny pełnej nazwy tego państwa – w liczbie mnogiej. Łączące się z nim orzeczenia powinny również przybrać formę liczby mnogiej, np. USA rozpoczęły podbój kosmosu. USA zaproponowały rokowania pokojowe.
Warto dodać, że skrótowiec ten na gruncie polskim jest odczytywany literowo i po polsku, czyli [u-es-a], z akcentem na ostatniej sylabie. Nieakceptowana u nas jest zarówno wymowa [usa], jak i wymowa anglosaska [ju-es-ej]. USA to skrótowiec nieodmienny. Zgodnie z zasadami polskiej pisowni obowiązuje nas zapis bez kropek.
Katarzyna Wyrwas

Znaczenie2015-02-28
Czy użycie określenia poszkodowana w stosunku do osoby zamordowanej, jest poprawne?
W materiale, który opisuje sprawę zamordowanej kilka dni temu nastolatki w Gdańsku, pada przynajmniej dwukrotnie określenie poszkodowana:
http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Policja-ujawnia-zdjecie-17-letniej-Agaty-n88119.html
.

We wskazanym przez Pana artykule użyto nie określenia poszkodowana, lecz pokrzywdzona, warto się jednak odnieść do obu nazw. W języku ogólnym poszkodowany to ‘osoba, która poniosła jakąś szkodę’, a pokrzywdzony to ‘osoba, której wyrządzono jakąś krzywdę’. Rzeczywiście, używanie tych wyrazów, gdy mowa o osobie zamordowanej, nieżyjącej, w języku ogólnym może się wydawać nielogiczne albo nawet niestosowne, nieadekwatne. Tymczasem oba wyrazy są też jednocześnie terminami prawnymi: określenia poszkodowany używa się w postępowaniu cywilnym, a terminu pokrzywdzony w postępowaniu karnym, także w odniesieniu do osób, które straciły życie wskutek przestępstwa (wtedy w imieniu osoby zmarłej występuje prokurator, w tej roli jako oskarżyciele posiłkowi mogą dodatkowo wystąpić mający status pokrzywdzonych żyjący członkowi rodziny osoby zmarłej). Wedle polskiego prawa karnego pokrzywdzonym jest każdy podmiot, którego dobro prawne zostało bezpośrednio dotknięte przestępstwem (za: T. Grzegorczyk, J. Tylman „Polskie postępowanie karne”, Warszawa 2005, s. 274). Część artykułu, w której widnieje określenie pokrzywdzona, jest przytoczeniem słów policjanta, który używa tego terminu w sensie prawnym, czyli w znaczeniu specjalistycznym, nie zaś ogólnym.
Katarzyna Wyrwas
Słowotwórstwo2015-02-28
Pojawiło się ostatnio piwo o nazwie „Trzypalczasty goblin”. Według mnie to ewidentny błąd, powinien być trójpalczasty. Będę niezmiernie wdzięczny za określenie zasad (a może nie mam racji?).
Trzypalczasty może się nie podobać, lecz z punktu widzenia systemowego, gramatycznego jest równie poprawny jak trójpalczasty. Słownik ortograficzny odnotowuje wiele przymiotników złożonych rozpoczynających się zarówno od trój-, jak i od trzy-, np.: trzydniowy, trzyczęściowy, trzyćwierciowy, trzycylindrowy, trzycyfrowy, trzyarkuszowy, trzyaktowy, trzygłosowy, trzygodzinny, trzyizbowy, trzykilometrowy itd.; ale też: trójbarwny, trójbiegowy, trójbiegunowy, trójboczny, trójnawowy, trójramienny itp. Równolegle w polszczyźnie istnieją formy, takie jak: trzydrzwiowy i trójdrzwiowy, trzybiegowy i trójbiegowy, trzyjęzyczny i trójjęzyczny, trzykołowy i trójkołowy, trzykolorowy i trójkolorowy, trzylistny i trójlistny, trzymasztowy i trójmasztowy, trzyosiowy i trójosiowy, trzyskładnikowy i trójskładnikowy, trzygłowy i trójgłowy, trójpasmowy i trzypasmowy. „Uniwersalny słownik języka polskiego” przy tego typu „parzystych” hasłach definiuje tylko jedni z nich, odsyłając do synonimicznego (np. trzykołowy zob. trójkołowy). Niektóre z wymienionych parach wyrazów występują w ustalonych połączeniach terminologicznych, jak np. nerw trójdzielny (anatomiczne), okno trójdzielne (budowlane), takt trójdzielny (muzyczne); mięsień trójgłowy łydki (anatomiczne), fiołek trójbarwny (botaniczny = bratek). Inne nie mają większych ograniczeń występowania, np. trójpasmowy i trzypasmowy łączą się z rzeczownikiem droga na równych prawach, mogą być stosowane wymiennie. Każda z wskazanych wyżej form wymagałaby osobnych studiów dotyczących użycia, ale nie o to chodziło w pytaniu. Na pytanie odpowiedziałam w pierwszym zdaniu.
Katarzyna Wyrwas

Odmiana2015-02-28
Klaskam czy klaszczę? Głaskam czy głaszczę?
Czasowniki klaskać i głaskać odmieniają się wedle dwóch koniugacji. Formy głaszczę, klaszczę to koniugacja (od końcówek osobowych) zwana -ę, -esz. Klaskam i głaskam to przedstawiciele koniugacji -m, -sz, bardziej podobne do form bezokolicznika i czasu przeszłego. Drugi typ odmiany jest również poprawny, choć w słownikach (np. w dostępnym w internecie „Wielkim słowniku języka polskiego”) nadal oznaczany jako rzadki. Skoro zaś formy klaskam i głaskam są rzadziej używane, mówiący mogą uznawać je za błędne.
Słowotwórstwo2015-02-28
Szanowni Państwo, zwracam się z prośbą o pomoc w tworzeniu przymiotnika od nazwy miasta. Nadmienię, że wątpliwości pojawiły się przy pisaniu zdania: „umowa między torem wrocławskim, a torem _________ (...)”. Rzecz w przymiotniku pochodzącym od miasta Sankt Moritz. W mojej ocenie powinno być tor moricki, ale wydaje się, że takie określenie nie jest jednoznaczne. Z kolei tor moritzki wydaje się sztuczne i niewłaściwe ortograficznie. Pisanie tor sanktmoricki bądź sanktmoritzki wydaje się kłócić z normą, że od Bielsko-Białej jest bielski, a od Sankt Petersburga – petersburski. Być może tworzenie przymiotnika od Sankt Moritz nie mieści się w normach współczesnej polszczyzny. Pytam, chcąc zachować spójność formy ww. fragmencie zdania. Łączę wyrazy szacunku. Tymon Czuryło
Generalnie w języku polskim tworzy się przymiotniki od nazw miejscowości, ale są to zazwyczaj nazwy mocno wpisujące się w tradycję językową: wrocławski, warszawski, paryski, nowojorski… Gorzej z mniej znanymi miejscowościami, bo np. jak utworzyć przymiotnik od Chechło, Szczyrk, Krzywda? Do tego dochodzą problemy z nazwami obcymi, o ile są one mało znane i przymiotniki od nich nie wpisały się w normę języka polskiego (por. Linz, Trento, Graz, Oslo, Bichl). Obie propozycje – moricki i moritzki – zgodne są z normami polszczyzny, problem tylko z ich odczytaniem. Jeśli odbiorcami będą ludzie zorientowani w tematyce, komunikacja będzie fortunna. Czy jest możliwość takiego sformułowania, aby komunikat był dla wszystkich jasny? Tak. Można tak sformułować wypowiedzenie, aby uniknąć przymiotnika: tor (miasta) Sankt Moritz.
Krystyna Kleszczowa

Ortografia2015-02-28
Szanowni Państwo, jak poprawnie zapisać nazwę wrocławskiej synagogi (chodzi o wielkie i małe litery): SYNAGOGA POD BIAŁYM BOCIANEM?
Nazwy obiektów topograficznych, takich jak m.in. budowle i obiekty, zwykło się pisać wielką literą, jeśli zaś nazwy te poprzedza uściślający znaczenie wyraz pospolity (pomnik, most, kościół, cerkiew, sanktuarium), który nie wchodzi w skład nazwy własnej, piszemy go małą literą. W myśl tej zasady obowiązywałaby pisownia synagoga Pod Białym Bocianem. Taką proponuję.
Aldona Skudrzyk

Wyrazy obce2015-02-27
Czy w języku polskim istnieje słowo internisaż? Jeśli tak, to co ono oznacza?
Słowa internisaż nie odnotowuje żaden ze współczesnych słowników. Aby poznać znaczenie tego wyrazu, napisałam do Muzeum Nadwiślańskiego w Kazimierzu Dolnym, które takie imprezy organizuje. Otrzymałam od rzecznika prasowego następującą odpowiedź:
„Jest to nowa forma działalności muzealnej, polegająca na organizowaniu spotkania odbywającego się w połowie trwania wystawy czasowej („pomiędzy” otwarciem a zamknięciem), które ma na celu wzmocnienie promocji wystawy, przypomnienie o niej szerszej publiczności, a przy okazji umożliwienie spotkania z twórcami, których dzieła są na niej prezentowane. W trakcie internisaży planujemy również organizowanie wykładów, spotkań autorskich czy promocji książek i katalogów. W związku z tym, że polskie muzealnictwo w dzisiejszych czasach zmienia się bardzo dynamicznie, istnieje potrzeba nazwania i zdefiniowania nowych zjawisk. […] Internisaż jest jedną z nowatorskich form naszej działalności, która zapewne w niedługim czasie przyjmie się i rozpowszechni znacznie szerzej […]”.
Kształt i kontekst użycia nowego słowa wskazują, że powstało ono na wzór zapożyczonego na początku XX wieku z języka francuskiego rzeczownika wernisaż, które po raz pierwszy odnotowane jest we francuszczyźnie w połowie XIX wieku jako nazwa czynności werniksowania (fr. vernissage), pochodzącej od czasownika vernisser ‘lakierować’, czyli pokrywać obraz werniksem (fr. vernis). Znaczenie ‘pokaz dzieł malarskich dla zaproszonych osób przed wystawieniem ich na widok publiczny w przeddzień otwarcia wystawy’ pojawiło się około 1880 roku pod wpływem angielskiego wyrażenia varnishing day o tym samym znaczeniu. Dzień werniksowania poprzedzający udostępnienie wystawy obrazów publiczności był ostatnim momentem, gdy malarze mogli wprowadzić poprawki na swych dziełach, które następnie pokrywali werniksem, czyli przezroczystą substancją żywiczną mającą zabezpieczyć obrazy przed wpływami atmosferycznymi oraz dodać połysku i głębi barwom („Uniwersalny słownika języka polskiego” pod red. A. Dubisza). Słowo vernissage z czasem stało się nazwą dnia poprzedzającego wystawę, a potem uroczystego otwarcia wystawy i już w takim znaczeniu je zapożyczyliśmy na początku XX wieku (zostało odnotowane w 7. tomie Słownika warszawskiego wydanym w 1919 roku).
W czasach nam bliższych w znaczeniu ‘uroczyste zakończenie, zamknięcie wystawy’ zaczęło być używane francuskie słowo finissage o pierwotnym znaczeniu ‘wykończenie’, które na gruncie polskim ma postać finisaż i nawiązuje formą do wernisażu. Podobne formy funkcjonują w językach zachodnioeuropejskich (por. np. niemieckie Finissage, angielskie finissage). Podczas finisażu wystawy następuje jej podsumowanie, połączone ze spotkaniem okolicznościowym, wystąpieniami autorów dzieł, organizatorów, sponsorów itd. (słowo to odnotowuje Wikipedia).
Ostatnim, najnowszym słowem, które uzupełniło tę krótką serię, jest powstały niedawno jako formacja analogiczna rzeczownik internisaż. Przy tworzeniu tego słowa wyodrębniono część -nisaż (fr. -nissage, w którym -nis- jest częścią wspomnianego wyżej słowa vernis oznaczającego werniks), wspólną dla wcześniejszych nazw imprez powiązanych z wystawą sztuki, którą następnie połączono z pochodzącym z łaciny członem inter-, który w wyrazach złożonych oznacza ‘między, wśród’ (zob. interakcja, interlinia, interdyscyplinarny, interfolium, interkontynentalny). Nie jest to może zabieg typowy dla polskiego słowotwórstwa, zgodny z zasadami tworzenia nowych wyrazów w polszczyźnie, bo te tworzy się za pomocą stałych cząstek słowotwórczych, takich jak np. -arz, -nik, -iciel oznaczających wykonawcę czynności czy -ek, -ik, -ka tworzących formy zdrobniałe. Mechanizm, z którym mamy tu do czynienia, nie jest jednak zjawiskiem odosobnionym – analogicznie bowiem utworzono m.in. liczne nazwy afer zakończone na -gate na wzór Watergate (Rywingate, Irangate i in.), a także nazwy osób od czegoś uzależnionych na wzór rzeczownika alkoholik, od którego odcięto fragment -holik i przyłączono do elementów rzeczownikowych, np. seksoholik, zakupoholik itp. (pisałam o tym kiedyś w artykule opublikowanym w „Języku Polskim”, a dostępnym tu: http://www.poradniajezykowa.pl/artykuly/KW_rywingate.pdf). Wskazany wyżej -nisaż nie jest typowym przyrostkiem (sufiksem) słowotwórczym, można go nazwać sufiksoidem. Znaczenie ‘typ spotkania związanego z wystawą’ nie wynika z jego etymologii, lecz zostało mu nadane, podobnie jak znaczenia ‘afera’ i ‘uzależniony’ nadano niegdyś cząstkom -gate oraz -holik, które obecnie w wielu anglojęzycznych słownikach odnotowane są jako przyrostki słowotwórcze.
Bardzo prawdopodobne jest, że nazwa internisaż przyjmie się w polszczyźnie, zwłaszcza jeśli działalność promocyjna muzeów i innych placówek kulturalnych urządzających wystawy będzie się dynamicznie rozwijać zgodnie z prawami rynku, czyli gdy będzie się nasilać potrzeba organizowania spotkań w trakcie trwania wystaw w celu podtrzymania zainteresowania publiczności tymi wydarzeniami artystycznymi. Warto dodać, że w języku utrwalone zostają nie tylko formy idealnie wzorcowe pod względem gramatycznym, lecz również formy, które zaspokajają potrzeby nazewnicze, czyli w sposób czytelny nazywają nowe zjawiska, rzeczy, postawy itp. Nazwa internisaż będzie zrozumiała: szczególnie w kontekście, czyli na plakacie informującym o spotkaniu w trakcie trwania wystawy, a także w odniesieniu do formy wernisaż.
Katarzyna Wyrwas
Nazwy własne (pisownia i odmiana)2015-02-25
Czy powinno się odmieniać nazwę firmy Energa, mówiąc np. pracuję w Energa, procedury ustalone przez Energa, klienci Energa? Czy to słowo jest odmienne, mimo że jest nazwą własną?
Nazwa ta jest zakończona podobnie jak nazwy niemieckich miast: Norymberga, Wittenberga, a także jak znane wyrazy pospolite irga (krzew), morga (nazwa powierzchni gruntu), katorga (przymusowe roboty), dlatego też formy odmiany będą podobne: dopełniacz, celownik i miejscownik – Energi, biernik – Energę, narzędnik – Energą, wołacz (jeśli potrzebny) – Energo! Wyrazy, które możemy odmienić, odmieniać powinniśmy, bo odmienność słów to cecha naszego języka. W komunikacji oficjalnej albo profesjonalnej niektórzy wolą nie odmieniać nazw własnych, takich jak nazwiska czy nazwy firm, tłumacząc swe działania troską o jednoznaczność przekazu. Uważam, że nie należy nadmiernie kultywować tego rodzaju troski – przesadnej i nieuzasadnionej mimo wszystko, lecz postępować zgodnie z duchem języka. Jeśli używamy nazwy Energa jak w Pana przykładach, powinniśmy ją odmieniać.
Katarzyna Wyrwas

Etymologia2015-02-23
Skąd się wziął wyraz sen?
Sen to wyraz rodzimy. Jest najlepiej udokumentowaną formacją pochodną od czasownika spać ‘znajdować się w stanie snu’. Związek rzeczownika sen z czasownikiem podstawowym i jego prasłowiańską budowę słowotwórczą (*sъpnъ) zatarły trzy procesy fonetyczne: 1) uproszczenie grupy spółgłoskowej pn w n, 2) zanik słabego jeru (końcowe ъ) w wygłosie oraz 3) przejście ъ w e (wokalizacja jeru) w pozycji mocnej w środku wyrazu. Pierwotna grupa spółgłoskowa widoczna jest w litewskim sãpnas, łotewskim sapnis, staroindyjskim svapnas oraz greckim hypnos. W języku polskim obecne są zapożyczenia z tych języków, por. hipnoza, hipnotyzować oraz somnambulizm ‘lunatyzm’, somnambulik ‘lunatyk’ (łac. somnus ‘sen’, ambulare ‘przechadzać się’).
Skoro jesteśmy przy tematyce snu i spania, pozwolę sobie przypomnieć rzadko dziś używany związek frazeologiczny nie zasypiać gruszek w popiele. Jak pisze Jak Miodek: „Metaforycznym odpowiednikiem konstrukcji typu nie zwlekać, nie zaniedbywać spraw niecierpiących zwłoki jest właśnie frazeologizm nie zasypiać gruszek w popiele (Nie trzeba tu w popiele zasypiać tych gruszek. Sprawa nie cierpi zwłoki – pisał Wojciech Bogusławski w „Krakowiakach i Góralach” wystawionych l marca 1794 roku, w przeddzień insurekcji kościuszkowskiej). Dowiadujemy się z niego, że kiedyś gruszki pieczono (suszono) w popiele, a ponieważ w tym czasie – czekając po ciężkiej pracy na gruszkowe danie – można było zasnąć, powstał związek wyrazowy nie zasypiać gruszek w popiele. Jego znaczeniowa motywacja nie byłaby dzisiaj tak zatarta, gdyby utrzymały się w komunikacyjnym obiegu popularne kiedyś przysłowia: nie zaśpi gruszek w popiele, kto rano bywa w kościele oraz diabeł zje i niedopieczoną gruszkę” („Słownik ojczyzny polszczyzny”, Wrocław 2002).

Kinga Knapik

Ortografia2015-02-23
Zastanawiam się nad tym, co wpłynęło na zmianę pisowni słowa teoria. Kiedyś posługiwano się zapisem ortograficznym w postaci teorja, a nawet teoryja. Jak wytłumaczyć tę zmianę?
Zapis głoski [j] od zawsze sprawiał wiele problemów. W dawnej polszczyźnie nie było osobnej litery, którą można by ją było zapisać. Litera j okazjonalnie pojawiała się w tekstach z XVI i XVII wieku, ale nie była powszechnie znana, próbowano ją wprowadzić na szerszą skalę dopiero w XIX wieku. W polskiej tradycji ortograficznej ustaliło się jednak, że tak wymawianą głoskę zapisywano w nagłosie i przed samogłoskami za pomocą i, np. iasny, materia, szyia, troie, natomiast przed spółgłoskami i w wygłosie za pomocą y, np. naywięcey, mieymy, bayka, tróyca. Taki zapis obowiązywał w zasadzie do początku XX wieku.
Pomysł zmiany tej reguły pojawił się w środowisku warszawskim, skupionym wokół Adama Kryńskiego, który postulował, aby wprowadzić literę j wszędzie tam, gdzie jest wymawiana taka głoska, a więc jasny, materja, szyja, troje, najwięcej, miejmy, bajka, trójca, a także djabeł, kopja, chemja, Holandja, teorja. Pisownia taka była stosowana w Słowniku warszawskim (1900–1927) i w wielu innych drukach, ponieważ była zalecana przez Uchwały Akademii Umiejętności z 1918 roku.
Jednak nie wszyscy językoznawcy uznawali nową regułę za słuszną, dlatego też w roku 1936, kiedy została przeprowadzona wielka reforma polskiej ortografii, wprowadzono nową zasadę, obecną do dzisiaj, według której litera j występuje w nagłosie, w wygłosie i przed spółgłoskami (jajko, daj, szyjka), także między samogłoskami (szyja, troje). W wyrazach pochodzenia obcego przyjęto natomiast przed samogłoskami zapis i (diabeł, kopia, chemia, Holandia, materia, teoria), z wyjątkiem połączeń z literami c, s, z, gdzie zapisuje się jotę (lekcja, Rosja, ambrozja), gdyż połączenia ci, si, zi zarezerwowane są do zapisywania spółgłosek miękkich, środkowojęzykowych (kicia, Basia, buzia).
Mirosława Siuciak

Ortografia2015-02-22
Piszę do Państwa w pewnej spornej kwestii. Spór dotyczy pisowni słów gmina Oława. Ja napisałabym w każdym przypadku słowo gmina małą literą, a nazwę miasta czy miejscowości wielką. Z kolei mój szef upiera się, że słowo gmina powinnam pisać wielką literą w przypadku, gdy nie mówimy o jej granicach administracyjnych. Proszę o rozwianie moich wątpliwości. Sprawa jest dla mnie honorowa, bo poszło o zakład. Fajnie byłoby, gdyby to szef przegrał i postawił kawę ;-)
Zasady pisowni polskiej wskazują jednoznacznie, że małą literą piszemy wszystkie wyrazy pospolite, do których należą także nazwy okręgów administracyjnych współczesnych i historycznych, wyodrębnionych w strukturach kościelnych i państwowych, a gmina wedle „Uniwersalnego słownika języka polskiego PWN” pod red. S. Dubisza to «podstawowa jednostka podziału administracyjnego kraju». O jakim innym znaczeniu miałaby być mowa?
Słownik ortograficzny podaje wprawdzie jedynie następujące przykłady: województwo mazowieckie, gmina warszawska, powiat przemyski, ziemia dobrzyńska, ziemia łęczycka, archidiecezja gnieźnieńska, diecezja poznańska, marchia brandenburska, lecz nie można mieć wątpliwości, że regule tej podlega również połączenie gmina Oława. Oto link do stosownej reguły: http://sjp.pwn.pl/zasady/Nazwy-okregow-administracyjnych-wspolczesnych-i-historycznych-wyodrebnionych-w-strukturach-koscielnych-i-panstwowych;629450.html. To, że w pismach urzędowych czasem widnieją formy z niepoprawnym zapisem, nie oznacza automatycznie, że pisownia inna niż wskazana wyżej jest poprawna. Owszem, jeśli używany rzeczownika gmina w nazwie urzędu, takiej jak np. Urząd Gminy w Oławie, to obowiązuje nas pisownia wielką literą (zob. http://sjp.pwn.pl/zasady/Nazwy-indywidualne-jednostkowe-urzedow-wladz;629403), ponieważ mamy w tym wypadku do czynienia z nazwą indywidualną (jednostkową) urzędu (choć mając na myśli urzędy gminy ogólnie, nie zaś jakiś konkretny urząd, zastosujemy pisownię małymi literami).
Pozdrawiam i smacznej kawy życzę!
Katarzyna Wyrwas
Nazwy własne (pisownia i odmiana)2015-02-22
Proszę o wyjaśnienie, jak odmieniamy nazwiska mężatek. Czy np. kobieta nosząca po małżonku nazwisko Grechuta to będzie pani Grechutowa czy Grechuta. Wątpliwość mam następującą: jeśli nazwiemy ją Grechuta, to równie dobrze może znaczyć, iż jest siostrą pana Grechuty. Natomiast Grechutowa jasno wskazuje na koligację. Z góry dziękuję.
Pyta Pan nie o odmianę nazwisk mężatek, lecz o tworzenie form odmężowskich nazwisk. W polszczyźnie są dwa sposoby tworzenia nazwisk odmężowskich uzależnione od formy podstawowej nazwiska: za pomocą formantu -owa od nazwisk, które są zakończone na spółgłoskę lub -o (Kuncewicz – Kuncewiczowa, Grzegorczyk – Grzegorczykowa, Orzeszko – Orzeszkowa itd.), za pomocą formantu -ina / -yna od nazwisk zakończonych na -a (Jaskóła – Jaskólina, Zaręba – Zarębina, Sapieha – Sapieżyna, Puzyna – Puzynina). Drugi z wymienionych formantów wywołuje wymiany głosek (w wymienionych nazwiskach ł : l’, b : b’, h : ż, n : ń), dlatego też współcześnie tego typu nazwiska są coraz rzadziej tworzone, wykorzystywany bywa niezmieniający formy wyrazu przyrostek -owa.
Podobnie tworzy się odojcowskie nazwiska córek: od nazwisk zakończonych na spółgłoskę lub -o za pomocą przyrostka -ówna (np. Elżbieta Zającówna, Teresa Friedelówna, Zofia Kucówna, Barbara Krafftówna, Maria Rodziewiczówna, Grażyna Bacewiczówna, Krystyna Czubówna), a od nazwisk zakończonych na -a za pomocą formantu -anka (np. Agnieszka Kotulanka, Teresa Skubalanka).
Kobieta zamężna w naszych czasach może, lecz nie musi używać formy, która jednoznacznie wskazuje na jej stan cywilny. Dawniej tworzenie nazwisk odmężowskich było tradycją, a stan cywilny warto było podkreślać, ponieważ w społeczeństwie zdecydowanie wyższy był status kobiety zamężnej niż tej, która męża nie miała. Dziś nazwiska tego typu spotyka się głownie w gwarach, które bardziej niż język ogólny zachowują formy tradycyjne, ale również w środowiskach artystycznych i naukowych. Znane osoby, które wybrały taką formę nazwiska to m.in. Irena Bajerowa, Marianna Czubalina, Paulina Buchwald-Pelcowa, Antonina Grybosiowa, Aleksandra Cieślikowa, Krystyna Kleszczowa, Joanna Sobczykowa, Ewa Sławkowa, Magdalena Pastuchowa, Ola Watowa, Józefa Hennelowa, Lucyna Ćwierciakiewiczowa, Jadwiga Puzynina, Renata Grzegorczykowa.
Zgodnie z przedstawionymi wyżej zasadami żona pana Grechuty mogłaby nosić nazwisko Grechucina, choć pewnie współcześnie wybrałaby mniej zmienioną postać Grechutowa, a najpewniej pozostałaby przy nazwisku w wersji podstawowej Grechuta, które wraz z imieniem odmieniałoby się przez przypadki następująco: (nie ma) Marii Grechuty, (przyglądam się) Marii Grechucie, (widzę) Marię Grechutę, (idę z) Marią Grechutą, (mówię o) Marii Grechucie. Siostra pana Grechuty, jeśli byłaby niezamężna, mogłaby używać nazwiska w formie Grechucianka (ewentualnie Grechutówna), choć to dziś niezwykle rzadkie zjawisko.
Katarzyna Wyrwas

Ortografia2015-02-22
Na Podlasiu jest wioska Hruskie. Miejscowi mówią, że mieszkają w Hruskim, ale czy poprawnie nie powinno być w Hruskiem?
Urzędowy wykaz nazw miejscowości (dostępny tu: http://ksng.gugik.gov.pl/pliki/urzedowy_wykaz_nazw_miejscowosci_2013.pdf). Do tej nazwy nie musi się stosować nieco archaiczna końcówka, z którą mamy do czynienia w odmianie Zakopanego oraz nazw regionów, takich jak Łódzkie – w Łódzkiem, Kieleckie – w Kieleckiem (zresztą – jak twierdzi prof. Jan Miodek – te starsza końcówka -em będzie się powoli wycofywać z użycia). Jeśli lokalnie dominuje zestaw form typowych (Hruskie, Hruskiego, Hruskim), to należy uszanować lokalny zwyczaj, zwłaszcza że nie jest on sprzeczny z żadną reguła poprawnościową dotyczącą polskiej fleksji.
Katarzyna Wyrwas

Nazwy własne (pisownia i odmiana)2015-02-22
Na Podlasiu jest miejscowość Ewy. W jaki sposób należy pisać: pochodzi z Ewów czy pochodzi z Ew?
Urzędowy wykaz nazw miejscowości (dostępny tu: http://ksng.gugik.gov.pl/pliki/urzedowy_wykaz_nazw_miejscowosci_2013.pdf) podaje formę dopełniacza Ew.
Katarzyna Wyrwas

Nazwy własne (pisownia i odmiana)2015-02-22
Jak będzie wyglądać liczba mnoga francuskich nazwisk zakończonych na nieme c, jak np. Blanc. Rozpatruję to w kwestii nie tyle samych nazwisk (bo te mogą być nieodmienne), ile dzieł danego twórcy (np. Kossaki – obrazy Kossaka, Vonneguty – książki Vonneguta itp.). Czy zatem dzieła takiego Francuza będą się nazywać Blanki (gdzie c przechodzi w k, jak w leica – leiki), czy może jeszcze jakoś inaczej, np. Blance, Blany?
Część wyrazów francuskich, a w tym również i nazwisk, ma niemy wygłos, co oznacza, że na ich końcu występuje nie wymawiana, ale oddawana w piśmie spółgłoska, samogłoska lub ich połączenie. W „Wielkim słowniku poprawnej polszczyzny PWN” pod red. A. Markowskiego znaleźć można m.in. następujące przykłady z niemym wygłosem spółgłoskowym: Rimbaud [rembo], Manet [mane], Monet [mone], Camus [kami], Lorrain [lorę], Lavoisier [lawuazje], Maritain [maritę], Massenet [masene], Chamfort [szamfor], Remarque [remark], Barthes [bart], Descartes [dekart]. Wedle prawideł rządzących polszczyzną nazwiska takie możemy odmieniać (choć niektóre z nich, jak np. Monet, Manet, Rimbaud, Camus, można pozostawić w formie podstawowej, jeśli występują z odmienionym imieniem lub innym wyrazem odnoszącym się do nosiciela nazwiska). Słownik ten wskazuje, że przy odmianie takich nazwisk w przypadkach zależnych w wymowie uwzględniamy tę niesłyszalną w mianowniku spółgłoskę, np. Moneta [moneta], Monetowi [monetowi], Chamforta [szamforta], Chamfortowi [szamfortowi], a dodatkowo w niektórych przypadkach nazwiska mogą mieć typowe dla polszczyzny oboczności spółgłoskowe, np. d : dź, t : ć (Claude Monet – o Claudzie Monecie; Barthes – o Barcie). „Wielki słownik ortograficzny języka polskiego PWN” pod red. E. Polańskiego wyraźnie dopuszcza zapis tych form zgodnie z pisownią polską (zob. http://sjp.pwn.pl/zasady/Jesli-w-ktoryms-przypadku-gramatycznym-brzmienie-gloski;629620). W związku z tym jeśli ktoś nosi nazwisko Blanc wymawiane [blã], to w przypadkach poza mianownikiem c będzie odczytywane jako [k]: Blanca [blanka], Blancowi [blankowi], Blancu [blanku], a jedynie w narzędniku nazwisko to przybrałoby formę Blankiem, podobnie jak inne odnotowane w WSO: Remarque – z Remarkiem, Mauriac – z Mauriakiem, Signac – z Signiakiem itd. Jeśli więc chcielibyśmy od nazwiska francuskiego Blanc utworzyć nazwę (potoczną, warto dodać) dzieł nosiciela tego nazwiska, analogiczną do wymienionych w pytaniu Kossaków czy Vonnegutów, to rzeczywiście powinna ona brzmieć Blanki.
Katarzyna Wyrwas

Ortografia2015-02-22
Czy mogę tak pisać (razem) słowo minicentrum? Tym pojęciem określam w pracach naukowych miejsce nagromadzenia informacji w jednym punkcie.
Wedle zasad pisowni polskiej wszystkie przedrostki - rodzime i obce - pisze się łącznie z wyrazami pospolitymi, np. mini- w wyrazach, takich jak miniparasol, minirecenzja, minirozmówki (zob. http://sjp.pwn.pl/zasady/Pisownia-wyrazow-z-przedrostkami;629484). Bez przeszkód można zatem pisać o jednym minicentrum bądź wielu minicentrach.
Rozwiewając wątpliwości ortograficzne, zwracam jednak uwagę na brak tego wyrazu w 21. tomie „Praktycznego słownika współczesnej polszczyzny” pod red. H. Zgółkowej (Poznań 1999) oraz w 2. tomie „Uniwersalnego słownika języka polskiego” pod red. S. Dubisza (Warszawa 2003). Świadczy to o słabym zadomowieniu minicentrum w polszczyźnie. Nawet jednak, jeśli wyraz ten miałby się okazać autorskim neologizmem, niezmiennie zasługuje na pisownię łączną.
Mateusz Klaja
Poprawność komunikacyjna2015-02-22
Witam.
„Może Pani nie gadać, bo my próbujemy się skupić i wykonać pracę, którą robimy” – lekko podniesionym głosem by przekżyczeć wrzawę.
Chciałabym się zapytać, czy powyższy zwrot jest niestosowny kierując go do nauczyciela, który notorycznie przez swoje mówienie przeszkadzał w pisaniu już wspomnianej samodzielnej pracy na lekcji a i tak już było to utrudnione gdyż musieliśmy czytać i pisać w sali, w której były pozasłaniane żaluzje i zgaszone światło, robiliśmy to przy świecach. Owy nauczyciel ciągle zwracał uwagę uczniom, żeby nie rozmawiali a to była praca grupowa.
Szukałam i znalazłam to: gadać pot. «mówić, rozmawiać, opowiadać» i jednym z synonimów słowa gadać jest np. dużo mówić. Pytam się gdyż wspomniana Pani poprosiła mnie po lekcjach, zrobiła mi wykład, że było to niestosowne i że jest inna etykieta zwracania się do nauczyciela niż do kolegów, jeśli próbowałam się tłumaczyć, że ja tak po prostu mówię (ponadto mieszkam na śląsku i moi rodzice są ślązakami) nie zwracając czy to kieruję do kolegi, nauczyciela czy kogokolwiek innego. I ponadto dostałam taką uwagę: Z przykrością informuję o wpisaniu Patrycji uwagi z zachowania, ze względu na bardzo niestosowne zwrócenie się do mnie w czasie lekcji j. polskiego. Anita L.
Pytam się, bo chciałabym wiedzieć czy w końcu jest to poprawne, ponieważ Pani akurat przyczepiła się do słowa „gadać”.
Szanowna Pani,
użyła Pani niewłaściwego słowa, niewłaściwie i niegrzecznie się Pani zachowała wobec nauczycielki, używając nieodpowiedniego aktu mowy. To krótka odpowiedź na Pani pytanie.
Dodam, że Pani mail też nie jest poprawny. Brakuje w nim obudowy grzecznościowej, nie jest zgodny z netykietą. Ponadto popełniła Pani w nim bardzo liczne błędy językowe, stylistyczne, ortograficzne.
A teraz wyjaśnienia bardziej szczegółowe.
Słowo gadać oznacza ‘mówić’, ale to, co ważne, to kwalifikator pot., występujący w definicji. Mówi on, że to słowo jest potoczne. Jako takie nie powinno znaleźć się w wypowiedzi w sytuacji oficjalnej, czyli m.in. w szkole, skierowane do nauczyciela. Jego użycie w opisanej sytuacji jest błędem natury pragmatycznej lub inaczej ujmując: błędem socjolingwistycznym. Krótko mówiąc: nieodpowiednim w przedstawionej sytuacji, w zwrocie ucznia do nauczyciela. Można też go nazwać błędem stylistycznym, bo został użyty element stylu potocznego w kontekście niepotocznym.
Warto też mieć na uwadze synonimy słowa gadać; znajdują się one na stronie http://sjp.pwn.pl/szukaj/gada%C4%87.html: nawijać, terkotać, chlapać językiem (ozorem), nadawać, kłapać dziobem, trajkotać, bajtlować, klekotać, paplać, trajlować, mleć językiem (ozorem), gdakać, klepać, trzepać, pytlować, brechać, trzepać językiem (ozorem).
One także, podobnie jak gadać, mają kwalifikator pot., czyli mogą być używane tylko wówczas, kiedy posługujemy się potoczną odmianą języka. Lekcja stanowi sytuację, kiedy słownictwo języka potocznego może pojawić się tylko jako cytat.
W śląszczyźnie wyraz gadać (godać) występuje, ale etnolekt nie jest odmianą właściwą komunikacji w szkole.
Równie ważne, jak niewłaściwe użycie słowa gadać, jest to, że użyła Pani niestosownego w danej sytuacji aktu mowy, czyli wydała Pani nauczycielowi polecenie, by zamilkł. Nawet jeśli w Pani intencji miała to być prośba, została ona wyrażona bardzo stanowczo. Nie bez znaczenia jest także ton wypowiedzi, jak sama Pani pisze: „lekko podniesionym głosem by przekżyczeć wrzawę” (zachowuję pisownię oryginału).
Jak rozumiem z Pani opisu, nauczyciel uciszał hałas w klasie, by stworzyć warunki sprzyjające skupieniu koniecznemu przy pracy. W sali musiało być głośno, skoro musiała Pani mówić „lekko podniesionym głosem”. Jak rozumiem, nie przeszkadzała Pani „wrzawa”, natomiast nauczyciel, który usiłował skłonić uczniów do cichszego zachowania, przeszkadzał. Nie neguję Pani prawa do asertywności, ale powinna być ona zwerbalizowana odpowiednio do sytuacji, a w tym przypadku zwracała się Pani do nauczyciela, osoby od Pani starszej i przełożonego.
Polska grzeczność nakłada na mówiącego obowiązek uwzględniania, z kim rozmawia, w jakiej sytuacji. Jakkolwiek żyjemy w kulturze indywidualizmu, podlegamy jednak pewnym konwencjom, a jedną z nich jest grzeczność, czyli – jak pisał Kazimierz Ożóg – „system społecznie zaaprobowanych i powszechnie przyjętych norm określających kulturalny sposób zachowania (także i werbalnego) członków danej grupy w kontaktach między sobą”. W polskiej (i nie tylko polskiej) rzeczywistości komunikacyjnej nie jest dopuszczalny tak skrajny indywidualizm, jaki Pani wyraża, pisząc: „[…] ja tak po prostu mówię (ponadto mieszkam na śląsku i moi rodzice są ślązakami) nie zwracając czy to kieruję do kolegi, nauczyciela czy kogokolwiek innego” (zachowuję pisownię oryginału). Jeśli chce Pani tak właśnie postępować, powinna Pani godzić się na różne reakcje na Pani niestandardowe zachowania, na niepodporządkowanie się społecznie przyjętym zasadom. W opisanym przypadku tą reakcją było zwrócenie Pani uwagi przez nauczyciela.
Przypomnę zasady polskiej grzeczności językowej, które tak ujmuje Małgorzata Marcjanik:
1) okazywanie szacunku partnerowi (zwłaszcza osobom starszym, kobietom, przełożonym, osobom pełniącym cieszące się społecznym prestiżem funkcje), w tym umniejszanie roli nadawcy,
2) przejawianie zainteresowania sprawami ważnymi dla partnera i najbliższej jego rodziny, głównie małżonka (zwłaszcza stanem zdrowia, działalnością zawodową, aktualnymi wydarzeniami rodzinnymi i faktami z życia zawodowego).
W Pani wypowiedzi nie widać szacunku dla rozmówcy.
Grzeczność to rodzaj społecznie akceptowanej gry. Zachowanie grzecznościowe podlega nadrzędnej zasadzie: „nie wypada nie…”, natomiast motywacją dla jego stosowania jest troska o poszanowanie partnera. Jak pisze Małgorzata Marcjanik:

„Zasady tej gry, ze wszech miar pożytecznej dla stosunków międzyludzkich, przyswajamy w dzieciństwie, w procesie nabywania w społeczeństwie języka, wartości, wzorów. Nieocenionym praktycznym źródłem wiedzy na ten temat jest w dzieciństwie dom rodzinny (w mniejszym stopniu przedszkole, a potem szkoła); to tu młody człowiek spotyka się z wieloma sytuacjami wymagającymi zachowań grzecznościowych. Grzeczność bowiem to zbiór reakcji na określone bodźce sytuacyjne. Obserwacja zachowań dorosłych członków rodziny oraz udzielane przez nich wskazówki uczą dziecko, jak ma się zachować w konkretnych sytuacjach: przy stole, podczas wizyty zaproszonych gości, gdy dostanie prezent, gdy umrze ktoś z rodziny itd. I gdy dziecko staje się dorosłym, ma już zazwyczaj przyswojone i utrwalone zasady grzeczności, dzięki którym jest pełnoprawnym członkiem społeczności”.

Grzeczności uczy nas też literatura – czasem mimochodem, czasem w sposób zamierzony. Jeden z pierwszych polskich tekstów literackich, który powstał około 1400, roku, a zamieszczony został w kodeksie z roku 1415, nosi tytuł „O zachowaniu się przy stole” lub „O chlebowym stole”. Jego treścią jest ówczesna kultura biesiadna i cześć oddawana kobiecie.
Grzeczności trzeba się uczyć i, co ważne, można się jej nauczyć. Pomaga w tym także bardzo popularny typ książki, zwany ogólnie poradnikiem dobrych manier. Każdy znajdzie książkę odpowiadającą jego potrzebom: poradniki dla dzieci i ich rodziców, dla młodzieży, dla dorosłych, dla kobiet i dla mężczyzn, dla pracownika i dla szefa, dla biznesmena, także tego prowadzącego interesy z partnerami zagranicznymi, dla turysty podróżującego po świecie, dla dyplomaty. Poradnik podpowiada, jak zachować się w szkole, przy stole i przy biurku, w sytuacjach prywatnych i sytuacjach oficjalnych, w kościele itd.
Od niedawna dysponujemy słownikiem, który może służyć pomocą, kiedy nie wiemy lub nie jesteśmy pewni, jakich formuł językowych użyć w danej sytuacji. To książka prof. Małgorzaty Marcjanik, językoznawczyni zajmującej się etykietą językową: „Słownik językowego savoir-vivre’u” (2014). Zamierzeniem autorki było zgromadzenie najczęściej używanych przez Polaków wszystkich pokoleń na przełomie XX i XXI wieku zwrotów grzecznościowych oraz sklasyfikowanie ich według pełnionych przez nie funkcji grzecznościowych, takich jak powitania, życzenia, pozdrowienia, pożegnania, oraz reakcje na nie. W słowniku znalazły się więc zarówno zwroty grzecznościowe używane przez średnie i starsze pokolenie (niektóre, nieliczne zresztą, z kwalifikacją typu „przestarzałe” czy „wychodzące z użycia” w obrębie definicji), jak również zwroty używane przez pokolenie młode, w tym najmłodsze – osoby nastoletnie, a nawet kilkuletnie (uczniów początkowych klas szkoły podstawowej).
Można traktować grzeczność językową jako wyższą formę ludzkiego zachowania, która na co dzień nie jest niezbędna, a wręcz uznawana bywa za rodzaj zbytku, luksusu czy ornamentu. Uważam jednak, że życie bez grzeczności byłoby wręcz niemożliwe. Nie zauważa się grzeczności, gdy jej reguły są respektowane, ale odstępstwo w tej dziedzinie (zarówno zachowanie ewidentnie niegrzeczne, jak i „zapomnienie” o powiedzeniu odpowiedniej formuły) wywołują niechętną reakcję.
Małgorzata Kita
Nazwy własne (pisownia i odmiana)2015-02-22
Batman nazywa się Bruce Wayne. Redaguję teksty z gry o Batmanie i tłumacz napisał mi tak: Gdy dorósł, został wybitnym chirurgiem i przez wiele lat obmyślał wyrafinowaną zemstę na Brusie Waynie. Czy imię i nazwisko bohatera są w tym zdaniu odmienione poprawnie?
Zarówno imię, jak i nazwisko bohatera są zakończone na niewymawianą samogłoskę e, przybliżona wymowa to [brus łejn]. Formy tego typu na gruncie polskim mogą się odmieniać, lecz końcówki ze względu na różnicę pomiędzy pisownią a wymową umieszcza się po apostrofie: dopełniacz i biernik – Bruce’a Wayne’a, celownik – Bruce’owi Wayne’owi, narzędnik – Bruce’em Wayne’em. Jedynie w miejscowniku, gdzie brzmienie głosek kończących tematy imienia i nazwiska jest w języku polskim inne niż w języku oryginalnym, obowiązuje zapis bez apostrofów – pisownia jest równa (polskiej) wymowie: Brusie Waynie (zob. http://sjp.pwn.pl/szukaj/Bruce.html, http://sjp.pwn.pl/szukaj/Wayne.html). Podobnie jest w wypadku nazwisk, takich jak Joyce [dżojs]: Joyce’a, z Joyce’em, ale o Joysie; Remarque [remark]: Remarque’a, o Remarque’u, ale z Remarkiem. Wskazane ustalenia ortograficzno-fleksyjne ten dokumentują „Wielki słownik ortograficzny PWN” pod red. E. Polańskiego oraz „Zasady pisowni polskiej” (zob. http://sjp.pwn.pl/zasady/Jesli-w-ktoryms-przypadku-gramatycznym-brzmienie-gloski;629620).
Katarzyna Wyrwas

Odmiana2015-02-21
Szanowna Poradnio, czy dopuszczalne jest dodawanie polskich końcówek fleksyjnych do nazw obcych, np. nazw gazociągów South Stream? Możemy powiedzieć lub napisać: zawieszono budowę South Streamu?
Taka odmiana jest w polszczyźnie aprobowana, wręcz naturalna, zwłaszcza jeśli odmieniona forma jest używana w kontekście, który wyklucza pomylenie obiektu tak nazwanego z innym.
Katarzyna Wyrwas

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135